Po
tych niespodziewanych wydarzeniach nastała ciemna noc. Clary nadał
siedziała jak na szpilkach, gdyż Alice jeszcze nie wróciła. Jej
mąż poszedł jeszcze przeszukać najbliższą okolicę. Bardzo się
martwiła. Niespodziewanie zauważyła, że z krzaków wychodzi nie
jedna lecz dwie osoby.
-Alice!
- krzyknęła uradowana matka i pobiegła przytulić córkę. - Gdzie
ją znalazłeś?
-Była
w twoim starym domku na drzewie, gdzie kiedyś się ukrywałaś. -
rzekł uśmiechając się, bo był zadowolony z tego że poszukiwania
skończone i jego córeczka jest nareszcie w domu. Na to całe
zdarzenie z okna patrzyła zazdrosna Maya.
-,,Z
mojego powodu tak się nigdy nie radowali." - pomyślała a z
jej oczu pociekły łzy.
Miała
dość tego, że jej starsza siostrzyczka zawsze była ulubienicą
rodziców a ona była na samym końcu. Już doprowadzona do
ostatecznej żałości rzuciła się na łóżko i zanurzyła twarz w
poduszce próbując zakamuflować swoje uczucia, które próbowała
za wszelką cenę ukryć.
Następnego
dnia była sobota więc był to wymarzony dzień na spotkanie.
-Clary?
-Tak
Lloyd.
-Będziemy
mieli dzisiaj gości.
-Kogo?
- spytała nieźle zaskoczona kobieta.
Właśnie
oboje siedzieli w salonie.
-Wpadną
do nas starzy dobrzy przyjaciele.
-Nie
mów, że chłopacy wrócili?
-Tak.
Przez przypadek wczoraj na nich wpadłem.
-Rozumiem.
To wspaniale, po tylu latach. Ale mam do ciebie pytanie.
-Jakie?
-Jak
długo zamierzasz przed dziećmi ukrywać swoją i naszą przeszłość?
-Jeszcze
nie nadszedł czas. Obiecaliśmy sobie nawzajem, że tylko w
ostateczności wyjawimy prawdę.
-Bardzo
szlachetne. - rzekła z sarkazmem brunetka i wyszła zostawiając
zdezorientowanego męża.
Bardzo
chciała wyjawić dzieciom prawdę, ale tego by blondyn chyba by jej
nie wybaczył. Niespodziewanie usłyszała dzwonek do drzwi. Gdy je
otworzyła nie mogła uwierzyć własnym oczom.
-Kai,
Skylar jak miło znów was widzieć.
-Clary?
Więc wróciłaś. - rzekł Kai uśmiechając się do przyjaciółki.
-Jak
widać. Wchodźcie.
Niespodziewanie
znów usłyszała dzwonek do drzwi i tak przyszli wszyscy starzy
znajomi.
-Jak
miło znów wszystkich widzieć. - skomentowała to Clary, gdy
wszyscy usiedli na w salonie a ich dzieci rozmawiali ze sobą w
ogrodzie i tylko Maya siedziała na schodach patrząc na
towarzystwo.Niespodziewanie dzieciaki weszły do środka i posiadały
na podłodze znudzone trochę.
-Może
w końcu wszystko sobie wyjaśnimy? - zaproponował Lucas coraz
bardziej się niecierpliwiąc.
-Jesteś
zupełnie jak Cole. - zauważył Kai.
-Jay
kiedy przyjdzie twoja żona? - spytał niespodziewanie Cole.
-Powinna
być... o to chyba ona. - rzekł gdy usłyszał dzwonek do drzwi.
Niespodziewanie
do salonu weszła dobrze znana dla Kaia osoba.
-Nya?
Siostro czy to ty?
-To
jest ciocia Nya? - spytali Matt i Una.
-Ciocia
Nya? Mamo, to jest twój brat?
-Jak
to nic nie wiecie? - spytał niespodziewanie Lloyd, zaskoczony tym,
że rodzeństwo nic o sobie nie wiedziało jak i inni.
-Tak
Kai, to ja. - rzekła przytulając bruneta, który stał jak
przysłowiowy słup soli. - Witaj Skylar. Widzę, że jednak
jesteście razem.
-Jak
widać. - rzekła trochę zaczerwieniona czerwonowłosa.
-Nya.
- rzekł Kai, gdy w końcu siostra go puściła. - Poślubiłaś
Jaya?
-Yyyy...
tak.
-Gratuluje.
- rzekł i jeszcze raz uściskał siostrę.
-No
Jay teraz jesteśmy braćmi. - rzekł w kierunku męża swojej
siostry.
-I
tego się obawiam. - i wszyscy się roześmiali.
-Kiedy
się w ogóle pobraliście? - spytała Clary.
-Oh...
To chyba jakieś niecałe dwa lata po tym jak drużyna się rozeszła.
-My
tak samo, prawda Kai?
-Tak.
-Cole,
może przedstawisz nam swoją żonę, bo nikt jej chyba nie zna? -
spytał Zane.
-Oh
tak. To jest Angel. Była moją sąsiadką. Poznaliśmy się gdy
wróciłem do swojego ojca po rozpadzie.
-A ty
Zane?
-Ja
właściwie... - zaczął i popatrzył na chłopaków jakby chciał
by zaczęli rozmawiać na inny temat.
-Hej
dzieci może pójdziecie do kuchni? Przygotowałam tam dla was coś
do picia. - rzekła Clary by jakoś się pozbyć młodzieży.
-Zane?
Czy ty nie powiedziałeś swojej córce, że jesteś nindroidem? -
spytał Kai.
-Nie.
Ona o niczym nie wie. O Pixal też nie zna prawdy ani o tym, że jest
adoptowana. Kiedyś jej to powiem, ale jeszcze nie teraz chyba by się
załamała.
-Ale
widzę, że chyba udało ci się odbudować Pixal i uczynić ją
bardzo ludzką. - rzekła Nya uśmiechając się do androida który
idealnie się maskował i nic nie było po dziewczynie, że jest
inna.
-Tak,
dla Zane'a nic nie jest niemożliwe.
I
wszyscy się roześmiali.
Wtedy
wrócili znów ich potomkowie.
-A ty
Clary? Widać że wróciłaś dawno.
-Tak.
Chyba minął jakiś rok odkąd wasze drogi się rozeszły i akurat
przyjechałam bo nie mogłam już dłużej być bez Lloyda.
-Odnalazłaś
swoich rodziców? - spytał niespodziewanie Kai.
-Niestety.
Gdy przybyłam do wioski w której żyli okazało się, że zginęli
niedługo po tym jak mnie uprowadzono.
-To
smutne. - skomentował to Kai.
-A wy
już wiecie na jaki temat zrobicie projekt? - spytała
niespodziewanie Clary siedzących nastolatków.
-Jeszcze
nie. Nie możemy nic wymyślić. - rzekł Matt, spuszczając głowę
i patrząc na swoje kolana.
-A
gdzie jest Maya? - spytała niespodziewanie Alice.
-Nie
musisz udawać, że się o mnie martwisz siostrzyczko. - gdy się
odwrócili ujrzeli stojącą gimnazjalistkę, opierającą się o
próg.
-Maya
tylko nie teraz. - wyszeptała Clary.
-Dobrze.
Już idę, nie chce mi się patrzyć na ten teatrzyk. - odwróciła
się i zniknęła za ścianą.
-To
twoja córka? - spytała Nya.
-Tak.
-To
może my się przejdziemy. - zaproponował Jay.
Wszyscy
chłopacy wyszli na zewnątrz zostawiając dziewczyny same sobie.
Po
niecałej godzinie wszyscy się rozeszli. Minęło wiele dni a nasza
siódemka stała się przyjaciółmi na śmierć i życie.