wtorek, 3 maja 2016

2. Spotkanie

Po tych niespodziewanych wydarzeniach nastała ciemna noc. Clary nadał siedziała jak na szpilkach, gdyż Alice jeszcze nie wróciła. Jej mąż poszedł jeszcze przeszukać najbliższą okolicę. Bardzo się martwiła. Niespodziewanie zauważyła, że z krzaków wychodzi nie jedna lecz dwie osoby.
-Alice! - krzyknęła uradowana matka i pobiegła przytulić córkę. - Gdzie ją znalazłeś?
-Była w twoim starym domku na drzewie, gdzie kiedyś się ukrywałaś. - rzekł uśmiechając się, bo był zadowolony z tego że poszukiwania skończone i jego córeczka jest nareszcie w domu. Na to całe zdarzenie z okna patrzyła zazdrosna Maya.
-,,Z mojego powodu tak się nigdy nie radowali." - pomyślała a z jej oczu pociekły łzy.
Miała dość tego, że jej starsza siostrzyczka zawsze była ulubienicą rodziców a ona była na samym końcu. Już doprowadzona do ostatecznej żałości rzuciła się na łóżko i zanurzyła twarz w poduszce próbując zakamuflować swoje uczucia, które próbowała za wszelką cenę ukryć.
Następnego dnia była sobota więc był to wymarzony dzień na spotkanie.
-Clary?
-Tak Lloyd.
-Będziemy mieli dzisiaj gości.
-Kogo? - spytała nieźle zaskoczona kobieta.
Właśnie oboje siedzieli w salonie.
-Wpadną do nas starzy dobrzy przyjaciele.
-Nie mów, że chłopacy wrócili?
-Tak. Przez przypadek wczoraj na nich wpadłem.
-Rozumiem. To wspaniale, po tylu latach. Ale mam do ciebie pytanie.
-Jakie?
-Jak długo zamierzasz przed dziećmi ukrywać swoją i naszą przeszłość?
-Jeszcze nie nadszedł czas. Obiecaliśmy sobie nawzajem, że tylko w ostateczności wyjawimy prawdę.
-Bardzo szlachetne. - rzekła z sarkazmem brunetka i wyszła zostawiając zdezorientowanego męża.
Bardzo chciała wyjawić dzieciom prawdę, ale tego by blondyn chyba by jej nie wybaczył. Niespodziewanie usłyszała dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyła nie mogła uwierzyć własnym oczom.
-Kai, Skylar jak miło znów was widzieć.
-Clary? Więc wróciłaś. - rzekł Kai uśmiechając się do przyjaciółki.
-Jak widać. Wchodźcie.
Niespodziewanie znów usłyszała dzwonek do drzwi i tak przyszli wszyscy starzy znajomi.
-Jak miło znów wszystkich widzieć. - skomentowała to Clary, gdy wszyscy usiedli na w salonie a ich dzieci rozmawiali ze sobą w ogrodzie i tylko Maya siedziała na schodach patrząc na towarzystwo.Niespodziewanie dzieciaki weszły do środka i posiadały na podłodze znudzone trochę.
-Może w końcu wszystko sobie wyjaśnimy? - zaproponował Lucas coraz bardziej się niecierpliwiąc.
-Jesteś zupełnie jak Cole. - zauważył Kai.
-Jay kiedy przyjdzie twoja żona? - spytał niespodziewanie Cole.
-Powinna być... o to chyba ona. - rzekł gdy usłyszał dzwonek do drzwi.
Niespodziewanie do salonu weszła dobrze znana dla Kaia osoba.
-Nya? Siostro czy to ty?
-To jest ciocia Nya? - spytali Matt i Una.
-Ciocia Nya? Mamo, to jest twój brat?
-Jak to nic nie wiecie? - spytał niespodziewanie Lloyd, zaskoczony tym, że rodzeństwo nic o sobie nie wiedziało jak i inni.
-Tak Kai, to ja. - rzekła przytulając bruneta, który stał jak przysłowiowy słup soli. - Witaj Skylar. Widzę, że jednak jesteście razem.
-Jak widać. - rzekła trochę zaczerwieniona czerwonowłosa.
-Nya. - rzekł Kai, gdy w końcu siostra go puściła. - Poślubiłaś Jaya?
-Yyyy... tak.
-Gratuluje. - rzekł i jeszcze raz uściskał siostrę.
-No Jay teraz jesteśmy braćmi. - rzekł w kierunku męża swojej siostry.
-I tego się obawiam. - i wszyscy się roześmiali.
-Kiedy się w ogóle pobraliście? - spytała Clary.
-Oh... To chyba jakieś niecałe dwa lata po tym jak drużyna się rozeszła.
-My tak samo, prawda Kai?
-Tak.
-Cole, może przedstawisz nam swoją żonę, bo nikt jej chyba nie zna? - spytał Zane.
-Oh tak. To jest Angel. Była moją sąsiadką. Poznaliśmy się gdy wróciłem do swojego ojca po rozpadzie.
-A ty Zane?
-Ja właściwie... - zaczął i popatrzył na chłopaków jakby chciał by zaczęli rozmawiać na inny temat.
-Hej dzieci może pójdziecie do kuchni? Przygotowałam tam dla was coś do picia. - rzekła Clary by jakoś się pozbyć młodzieży.
-Zane? Czy ty nie powiedziałeś swojej córce, że jesteś nindroidem? - spytał Kai.
-Nie. Ona o niczym nie wie. O Pixal też nie zna prawdy ani o tym, że jest adoptowana. Kiedyś jej to powiem, ale jeszcze nie teraz chyba by się załamała.
-Ale widzę, że chyba udało ci się odbudować Pixal i uczynić ją bardzo ludzką. - rzekła Nya uśmiechając się do androida który idealnie się maskował i nic nie było po dziewczynie, że jest inna.
-Tak, dla Zane'a nic nie jest niemożliwe.
I wszyscy się roześmiali.
Wtedy wrócili znów ich potomkowie.
-A ty Clary? Widać że wróciłaś dawno.
-Tak. Chyba minął jakiś rok odkąd wasze drogi się rozeszły i akurat przyjechałam bo nie mogłam już dłużej być bez Lloyda.
-Odnalazłaś swoich rodziców? - spytał niespodziewanie Kai.
-Niestety. Gdy przybyłam do wioski w której żyli okazało się, że zginęli niedługo po tym jak mnie uprowadzono.
-To smutne. - skomentował to Kai.
-A wy już wiecie na jaki temat zrobicie projekt? - spytała niespodziewanie Clary siedzących nastolatków.
-Jeszcze nie. Nie możemy nic wymyślić. - rzekł Matt, spuszczając głowę i patrząc na swoje kolana.
-A gdzie jest Maya? - spytała niespodziewanie Alice.
-Nie musisz udawać, że się o mnie martwisz siostrzyczko. - gdy się odwrócili ujrzeli stojącą gimnazjalistkę, opierającą się o próg.
-Maya tylko nie teraz. - wyszeptała Clary.
-Dobrze. Już idę, nie chce mi się patrzyć na ten teatrzyk. - odwróciła się i zniknęła za ścianą.
-To twoja córka? - spytała Nya.
-Tak.
-To może my się przejdziemy. - zaproponował Jay.
Wszyscy chłopacy wyszli na zewnątrz zostawiając dziewczyny same sobie.

Po niecałej godzinie wszyscy się rozeszli. Minęło wiele dni a nasza siódemka stała się przyjaciółmi na śmierć i życie.

2 komentarze:

  1. No wreszcie jest! A teraz ja się spozniam z komem xd No ale jestem. Fajny rozdział. Oo to Wojownicy nie powiedzieli swoim potomkom o mocach? No w sumie... Ja to lubie jak one sie ujawniaja w takich nieoczekiwanych momentach. Na przyklad ja bym dala jak ktos sie szarpie np. Jak bym Alice ci starsi "koledzy" zaczepili a ona ich wiatrem i sru tu tu!!
    Kelly: Oddychaj.
    Ja: To ja czekam na next
    Pozdrawiam
    Wysylam wene w czekoladkach :)

    OdpowiedzUsuń